TRAVEL DIARY FROM BALTIC SEA: OUR STAY IN JASTARNIA


The sea has always had a special place in my heart. I remember when, as a teenager, I went with my parents to the Tri-City - I told them then that one day I will come to live here. The years have passed, so far life has written a completely different scenario and we bought a plot of land to build a house in my home region. However, it does not change anything in my teenage dreams, and I still have a fondness for the sea, which is why today's article appears so late. I needed time to analyse well what to write here. The holiday diary is already a kind of tradition and it is not even a photographic snapshot, but a list of checked addresses: accommodation, restaurants and other useful information.

. . . .

Morze od zawsze miało szczególne miejsce w moim sercu. Pamiętam, kiedy jeszcze jako nastolatka, wybrałam się z rodzicami do Trójmiasta – powiedziałam im wtedy, że przyjdzie dzień, kiedy tutaj zamieszkam. Lata minęły, życie póki co napisało zupełnie inny scenariusz a działkę pod budowę domu kupiliśmy w moich rodzinnych stronach. Nie zmienia to jednak nic w moich nastoletnich marzeniach , a do morza nadal mam sentyment, dlatego dzisiejszy wpis pojawia się tak późno. Potrzebowałam czasu, aby dobrze przeanalizować co tutaj napisać. Wakacyjny pamiętnik to już swojego rodzaju tradycja i stanowi on nawet nie tyle fotograficzną migawkę, ale listę sprawdzonych adresów: noclegów, restauracji i innych przydatnych informacji. 

1. Jastarnia and the place to stay.
We have been considering choosing a holiday resort for a long time. We wanted it to be located near the Gulf of Gdańsk / Hel Peninsula, but not to burst with tourists. In this way, we immediately eliminated Władysławowo. Personally, I have been there before and I knew that when looking for relative peace, we must avoid Władysławowo. We also rejected Hel, because we were not sure what the weather would be like, and it is always more windy on the peninsula. Jastarnia seemed to be perfect, and it was our target location. It cannot be denied that we made the decision relatively late, so the availability of apartments and hotels was, in short, limited. In the end, we decided on Marina Apartamenty Jastarnia, where we had one bedroom, bathroom and a living room with a dining area and a kitchenette. An additional advantage of this place is the location. The apartment building is located 4 minutes from the main promenade and about 8-10 minutes to the beach from both the sea and the bay. There is an indoor swimming pool and a play area for children on site, but we personally didn't use either (the sea and sand between our toes was our favourite).

1. Jastarnia a miejsce noclegowe. 
Długo zastanawialiśmy nad wyborem wakacyjnego kurortu. Chcieliśmy aby znajdował się on w okolicach Zatoki Gdańskiej / Półwyspu Helskiego, ale aby nie kipiał od ilości turystów. Tym sposobem od razu wyeliminowaliśmy Władysławowo. Osobiście już tam kiedyś byłam i wiedziałam, że poszukując względnego spokoju, Władysławowo musimy omijać szerokim łukiem. Sam Hel też odrzuciliśmy, bo nie byliśmy przekonani jaka będzie pogoda, a na cyplu zawsze bardziej wieje. Jastarnia wydała nam się zatem idealna i to właśnie ona była naszą lokalizacją docelową. Nie da się ukryć, że decyzję podjęliśmy stosunkowo późno przez co dostępność apartamentów oraz hoteli była krótko mówiąc ograniczona. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na Marina Apartamenty Jastarnia, w którym mieliśmy jedną sypialnię, łazienkę i salon z jadalnią i aneksem kuchennym. Dodatkowym plusem tego miejsca jest lokalizacja. Apartamentowiec znajduje się 4 minuty od głównej promenady i około 8-10 minut do plaży zarówno od strony morza jak i od strony zatoki. Na terenie obiektu znajduje się kryty basen i miejsce do zabaw dla dzieci, ale osobiście nie korzystaliśmy ani z jednego ani z drugiego (morze i piasek między palcami było naszym ulubionym miejscem).


Na zdjęciu: czapeczka małej – H&M // bluzka małej – Zara Kids 
 kapelusz – Parishendzel, koc – IKEA // kosz – Mao Art

2. Where to eat well.
Five days in Jastarnia gave us a bit of time to try the food in different places. Looking for new culinary experiences, we found a few nice restaurants that I can confidently recommend.

Weranda Ogrodnica - Księdza Bernarda Sychty 98, 84-140 Jastarnia
We knew about "Ogrodnicy" even before we left Żywiec for the seaside. It was recommended to us by the mother-in-law of my husband's cousin, who had the opportunity to visit Jastarnia recently and try, as we found out, the delicious cuisine of this restaurant. Based on recommendation, we approached it, hoping for a delicious dinner, but it turned out that we would not be able to get a table without a previous reservation. After booking in advance, we returned the next afternoon. The food turned out to be as good as it was praised. The restaurant is famous for its regional dishes and the menu includes various fish and meat dishes, but vegetarians and vegans will also find something for themselves. In addition, in the restaurant, we met very friendly staff and a nice atmosphere. As for the dishes themselves, they apparently have a delicious fish soup (we didn't eat it, but my husband's mother-in-law recommended it to us). I had a goulash cake (unfortunately I don't remember the exact name on the menu anymore) and my husband ate the duck.

2. Gdzie dobrze zjeść.
Pięć dni spędzonych w Jastarni dało nam odrobinę czasu na to aby wypróbować jedzenia w różnych miejscach. Poszukując nowych doznań kulinarnych, trafiliśmy do kilku fajnych restauracji, które śmiało mogę polecić.

Weranda Ogrodnica – Księdza Bernarda Sychty 98, 84-140 Jastarnia
O „Ogrodnicy” wiedzieliśmy jeszcze zanim wyjechaliśmy z Żywca nad morze. Poleciła nam ją teściowa kuzyna mojego męża, która sama miała okazje ostatnio odwiedzić Jastarnię i wypróbować jak się dowiedzieliśmy wyśmienitą kuchnię tej właśnie restauracji. Z polecenia podeszliśmy w nadziei na pyszny obiad, ale okazało się, że bez wcześniejszej rezerwacji, stolika nie uraczymy. Wróciliśmy tam więc kolejnego popołudnia. Jedzenie okazało się być tak dobre jak zostało nam zachwalone. Restauracja słynie z regionalnych dań a w karcie można znaleźć rozmaite potrawy rybne, mięsne, ale wegetarianie, czy weganie również znajdą coś dla siebie. Dodatkowo w restauracji spotkamy bardzo miłą obsługę i fajny klimatyczny wystrój. Jeżeli chodzi o same dania to podobno mają pyszną zupę rybną (akurat tego nie jedliśmy, ale teściowa kuzyna męża ją nam polecała). Ja miałam placek z gulaszem (niestety nie pamiętam już dokładnie nazwy w menu) a mąż jadł kaczkę. 

Kapitalna - Księdza Bernarda Sychty 66, 84-140 Jastarnia
"Kapitalna" is a restaurant that we discovered while walking along the promenade. Its appearance is reminiscent of the Greek atmosphere and like no other restaurant in Jastarnia could fit in with the seaside atmosphere. Made entirely of white wood with blue accents, it catches the eye, which makes it impossible to pass by indifferently. I honestly admit that although the appearance was very encouraging, I was a bit afraid if it would be like this proverbial book, which should not be judged by its cover. Well, "Kapitalna" looks and tastes excelent. I have the impression that even the name fits here perfectly. The food is delicious and I could recommend it to anyone, because it's really worth it. Every gourmet of good food will find something for themselves. As for the food itself, my husband chose goat cheese with raspberries and pear as an appetizer and a beef tenderloin steak for the main course (and as he said himself - it was the best steak he had ever eaten), and I chose a tomato cream with ricotta, while for the main course chicken breast on spinach. Of course, I do not leave the restaurant without dessert and in this case I did the right thing, because it was the best cheesecake with dark chocolate I have ever eaten. From what I remember, it is unfortunately not on the menu - it was a daily special. In addition to the terrace, the restaurant has a large garden with a playground for the youngest guests.

Kapitalna – Księdza Bernarda Sychty 66, 84-140 Jastarnia
„Kapitalna” to restauracja, którą odkryliśmy podczas spaceru po promenadzie. Swoim wyglądem przywodzi na myśl greckie klimaty i jak żadna inna restauracja w Jastarni nie mogła bardziej wpisać się w nadmorski klimat. Zrobiona cała z drewna w kolorze bieli z niebieskimi akcentami, rzuca się w oczy przez co nie sposób przejść obok niej obojętnie. Przyznam szczerze, że chociaż wygląd bardzo zachęcał, bałam się odrobinę, czy nie będzie to jak z tą przysłowiową książką, której nie powinno oceniać się po okładce. Cóż, „Kapitalna” jak wygląda tak i smakuje. Mam wrażenie, że nawet nazwa pasuje tutaj jak ulał. Jedzenie jest wyborne i mogłabym zachwalać każdemu, bo naprawdę warto. Każdy smakosz dobrego jedzenia znajdzie coś dla siebie. Jeżeli chodzi o samo jedzenie, mój mąż na przystawkę wybrał kozi ser z malinami i gruszką a na danie główne stek z polędwicy wołowej (i jak sam powiedział – to był najlepszy stek jaki jadł) a ja wybrałam krem z pomidorów z ricottą, natomiast na danie główne pierś z kurczaka na szpinaku. Oczywiście ja bez deseru nie opuszczam restauracji i w tym wypadku dobrze zrobiłam, bo to był najlepszy sernik z gorzką czekoladą jaki w życiu jadłam. Z tego co pamiętam nie ma go niestety w menu – była to specjalność dnia. Oprócz tarasu, w restauracji znajduje się duży ogród z placem zabaw dla najmłodszych gości. 


Słynny sernik na zimno z gorzką czekoladą i sezonowymi owocami, który niestety 
nie gości na stałe w menu, ale inne desery w gablocie wyglądały równie pysznie.

Ferkot and Perkot - Father Bernard Sychty 45-47, 84-140 Jastarnia
Ferkot and Perkot are two restaurants located on both sides of the street but owned by one owner. We visited both and it was very tasty. In the case of the first one, we even ate twice - apart from dinner in the restaurant, we took a takeaway pizza, thanks to which we enjoyed dinner at sunset surrounded by the sound of the sea waves. At the entrance to this very restaurant, there is a board with the inscription "the best pizza in Jastarnia", and that the advertisement is a trade lever, we decided to check how reliable it is. Well, the pizza was excellent (although I don't know if it is because of the place where we ate it), but I can't guarantee it was the best, because we only ate this one: D

Ferkot i Perkot – Księdza Bernarda Sychty 45-47, 84-140 Jastarnia
Ferkot i Perkot to dwie restauracje, które zlokalizowane są po dwóch stronach ulicy, ale należą do jednego właściciela. Odwiedziliśmy obie i było bardzo smacznie. W przypadku tej pierwszej, jedliśmy nawet dwa razy - oprócz kolacji w restauracji wzięliśmy pizzę na wynos dzięki czemu rozkoszowaliśmy się kolacją o zachodzie słońca otoczoną szumem morskich fal. Przy wejściu do tej właśnie restauracji stoi tablica, na której widnieje napis „najlepsza pizza w Jastarni”, a że reklama dźwignią handlu (na czym jak na czym, ale na tym się znam), postanowiliśmy sprawdzić na ile jest wiarygodna. Cóz, pizza była wyśmienita (chociaż sama nie wiem, czy to nie przez miejsce, w którym ją jedliśmy), ale nie gwarantuję, że najlepsza, bo jedliśmy tylko tą jedną :D
  

Dla kogo wino, dla tego wino – dla matki karmiącej tylko woda, ale za to jak podana! 


Capuccino Cafe Jastarnia - Księdza Bernarda Sychty 43, 84-140 Jastarnia
A day without coffee is a wasted day, so this place had to be included in this list. Capuccino Cafe Jastarnia is a place whose atmosphere is a bit like Parisian cafes. Located on the main promenade, close to the beach (so you can stop by before or after), it serves very good coffee, a large selection of delicious cakes (of course I had to taste a carrot cake and I recommend it) and from what I saw it is also pet friendly, which will be important for those traveling with loved doggies.

Capuccino Cafe Jastarnia – Księdza Bernarda Sychty 43, 84-140 Jastarnia
Dzień bez kawy dniem straconym, dlatego to miejsce musiało zagościć w tym zestawieniu. Capuccino Cafe Jastarnia to miejsce, które klimatem trochę przypomina paryskie kawiarnie. Zlokalizowana na głównej promenadzie, blisko plaży (więc można wstąpić przed albo po), serwuje bardzo dobrą kawę, dużą selekcję pysznych ciast (oczywiście musiałam skosztować i torcik marchewkowy polecam) i z tego co widziałam jest również przyjazna pupilom, co będzie istotne dla podróżujących z ukochanymi psiakami. 



3. A beach guide, away from the hustle and bustle.

Half seriously - I wouldn't call myself a beach expert, but during these few days I have gained some practical experience, which may also be useful to you. On the first day, as befits tourists, we hit the middle of a screen hurricane. Instead of using our minds, we were driven by the desire for sand between our feet and like one big family we followed everyone to the beach. Well, let me just say that I advise you to avoid the entrance to the beach number 50 with a wide berth. Apart from the toilet (paid, of course), from which comes out Greek chillout (I speak Greek, because such a holiday atmosphere brings to mind, but what it really was, you would have to ask the operator), which shines cleanliness so much that she herself The perfect lady of the house would not be ashamed to do a white glove test, nothing good will happen to us. We are wiser about our own experience, the next day we went to the entrance number 51, a few minutes' walk deeper and the beach was half empty. If you don't believe me, take a look at my Instagram, where you will find a few shots and a completely empty piece around. We also chose the further entrance for the sunsets, so we felt as if we were almost alone there :). We also checked Entry 49, but the beach there is much narrower, which also makes it overcrowded. The road itself to the beach, regardless of the entrance number, is paved, so access for parents with prams is easier.

3. Plażowy poradnik, czyli z dala od zgiełku.

Pół żartem pół serio - plażowym ekspertem bym siebie nie nazwała, ale przez te kilka dni co nieco zdobyłam praktycznego doświadczenie, które może i Wam się przydać. Pierwszego dnia jak na turystów przystało wbiliśmy się w sam środek parawanowego huraganu. Zamiast użyć rozumu pokierowaliśmy się pragnieniem piasku między stopami i jak jedna wielka rodzina ruszyliśmy za wszystkimi na plażę. Cóż, powiem tylko tyle, że wejście na plażę numer 50 radzę omijać szerokim łukiem. Poza toaletą (płatną rzecz jasna), z której wydobywa się grecki chillout (mówię grecki, bo mi taki wakacyjny klimat przywodzi na myśl, ale jaki on tak naprawdę był, to by trzeba Pani operatorki zapytać), który świeci czystości tak bardzo, że sama Perfekcyjna Pani Domu nie powstydziłaby się zrobić testu białej rękawiczki, nie spotka nas nic dobrego. My mądrzejsi o własne doświadczenie, następnego dnia wybraliśmy się już do wejścia numer 51 kilka minut spaceru w głąb a plaża o połowę pustsza. Jeżeli mi nie wierzycie, to zerknijcie na moim Instagramie, gdzie znajdziecie kilka ujęć i całkiem pusty kawałek dookoła. Na zachody słońca również wybieraliśmy dalsze wejście, dzięki czemu czuliśmy się jakbyśmy byli tam prawie sami :). Wejście 49 również sprawdziliśmy, ale tam plaża jest znacznie węższa przez co również jest przepełniona. Sama droga prowadząca do plaży bez względu na numer wejścia jest wybrukowana, więc dostęp dla rodziców z wózkami jest ułatwiony. 


















Na zdjęciu: czapeczka małej – H&M // sweterek małej – H&M // spodenki – Zara Kids
 mój kapelusz – Parishendzel // sukienka - MLE Collection 


Widoczna na zdjęciu kawiarnia zlokalizowana jest na drodze prowadzącej na molo, 
a dokładnie jakieś 200 metrów przed nim. 




I tym pięknym zachodem słońca kończę ten nadmorski wpis. Na usta nie ciśnie mi się już nic innego jak "do zobaczenia wkrótce..."


 Ściskam!
M.


Comments

  1. Piękne, klimatyczne zdjęcia. Post super i na pewno wybiorę się w polecane miejsca niebawem. Pozdrawiam! 😊

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję bardzo! W takim razie mam nadzieję, że będziesz równie zadowolona.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Delete
  2. Cudowne wspomnienia i piękne zdjęcia. Pozdrawiam i zostaję na dłużej :)

    ReplyDelete

Post a comment

Instagram

FOLLOW @MAKESITSIMPLE ON INSTAGRAM
© 2019 MAKES IT SIMPLE | All rights reserved. Contact