Written by Monika Winkler

Friday, 20 May 2016

NEW IN


Hello my dear readers! Some time has passed since the last post about my new in, so I have decided to dedicate this post to it :). Most of the products that I have welcome in the last time include cosmetics (maybe apart from few little details, books that I have received as my birthday gift and a small cross body bag, but I will tell you about it next time), which I have decided to share with you. It is natural way that the older we get the more attention we pay towards the care of our skin, hair or nails, so in my case it just could not be different.

I am the type of the person who does not really like to experiment and this is mainly the reason why I usually follow the opinion of my more experienced and knowledgeable in the beauty subject girlfriends. Following this path, I have bought few things like also I have used few samples of the cosmetics from the company called Lush. It is the company whose beauty products are handmade from natural and organic products including vegetables and fruits from which they extract the oils. Because the main goal of this firm is to care about people, animals and the environment, their products are 100% vegetarian and I thought that I will test their abilities on my person. If you would like to find out more about my opinion, just keep reading :)

***

Witajcie moje drogie czytelniczki! Minęło całkiem sporo czasu od ostatniego wpisu z nowościami dlatego postanowiłam to nadrobić :). Ponieważ większość produktów jakie u mnie zagościły to właśnie kosmetyki (no z wyjątkiem paru drobiazgów, książek z prezentu urodzinowego oraz torebki, ale o tym może w kolejnym wpisie), którymi postanowiłam się z wami podzielić. Z natury im jesteśmy starsi tym większą wagę przykładamy do dbałości o naszą skórę, włosy czy paznokcie tak więc w moim przypadku nie mogło być inaczej.

Jestem z natury raczej osobą, która nie lubi eksperymentować w związku z czym często podążam opinią zebraną wśród moich bardziej doświadczonych i obytych w dziedzinie kosmetyków koleżanek. Tym właśnie sposobem skusiłam się ostatnio na zakup kilku drobiazgów jak i skorzystałam z próbek kosmetyków firmy Lush. Jest to firma, której kosmetyki są ręcznie robione z naturalnych organicznych produktów w tym warzyw i owoców, z których wydobywają najbardziej odżywcze oleje. Ponieważ głównym celem tej firmy jest ochrona ludzi, zwierząt i przede wszystkim środowiska a ich produkty są ściśle wegetariańskie, pomyślałam, że przetestuję ich skuteczność. Jeżeli macie ochotę dowiedzieć się więcej na temat mojej opinii, zapraszam do dalszego czytania :)


Face mask „rosy cheeks” is the first sample I have taken home with me. It is the mask based on ingredients including; calamine powder, glycerine, rose petals and rose oils along with the benzyl alcohol and few other ingredients. The mask has to be kept in the fridge all the time (we should not keep it longer than three weeks as its ingredients are getting out of date) and because of that the mask had a very cold feeling while being put on the face. I have already used it few times and I have to admit that ignoring its incredible smell, in my case it works just perfect. My face has balanced it colour and all the redness has been eliminated. The same the face is really soft and nice when touched.

Maseczka do twarzy „rosy cheeks” (różane policzki), to pierwsza z próbek, którą zabrałam ze sobą do domu. Jest to maska stworzona na bazie m.in.; kalaminy w pudrze, gliceryny, płatków róż oraz oleju różanego w połączeniu z alkoholem benzylowym i kilkoma innymi składnikami. Maseczka musi być przechowywana w lodówce (nie powinnyśmy jej trzymać dłużej niż trzy tygodnie właśnie przez jej składniki, które ulegają przedawnieniu) przez co przy jej nałożeniu odczuwalny jest chłód na policzkach. Jak do tej pory użyłam ją już kilka razy i muszę przyznać, że pomijając jej niebiański zapach, w moim przypadku działa cuda. Twarz nabiera ładnego balansu eliminując wszelkie zaczerwienienia oraz staje się naprawdę gładka i przyjemna w dotyku.


While I am already in the facial subject, the next products that have come along with me is „Eau Roma Water” which is the soothing herbal toner. This product is based on; the lavender water and rose water. Personally I use this product every day including mornings as well as evenings in order to eliminate use of tap water (which as I have told you before has a water hardness) and as until now I am very satisfy with this product. It does not irritate my skin and does not create any redness. As followed by the Lush consultant’s advice and my friend’s advice of course who has tested it herself, I took a sample of the facial cleanser which is called “ultrabland” and is being used to remove make-up or just clean the face after whole day. I simply put a little bit of that cleanser on my face and remove it with the herbal toner I have mentioned to you above. The face is perfectly moisturized and to be honest it does not ever require any further face cream. Therefore, my skin is a bit funny, so I rather use a bit of moisturizer on top of that.

Skoro mówimy już o twarzy to kolejnym produktem jaki przywędrował ze mną do domu jest „Eau Roma Water” czyli kojący ziołowy toner do twarzy. Produkt ten jest oparty na bazie; wody lawendowej oraz różanej wody. Osobiście stosuję ten produkt codziennie zarówno rano jak i wieczorem w celu wyeliminowania zwykłej wody kranowej (która jak już wam kiedyś wspominałam ma w Anglii bardzie wysokie stężenie kamienia) i póki co jestem z niego naprawdę bardzo zadowolona. Nie podrażnia skóry ani nie powoduje zaczerwień. Za poradą Pani sprzedawczyni oraz mojej przyjaciółki, która sama przetestowała, dobrałam do tego próbkę kremu oczyszczającego, który nazywa się „ultrabland” i jest stosowany w celu zmycia makijażu lub zwyczajnie po całym dniu wystarczy nałożyć odrobinę tego właśnie kremu i tak jak w moim przypadku zmyć go wcześniej wspomnianym tonikiem ziołowym. Twarz jest idealnie nawilżona i prawdę powiedziawszy nie czułam nawet potrzeby aby nałożyć na nią krem. Ponieważ jednak moja skóra lubi się napinać, nakładam na dokładnie oczyszczoną twarz odrobinę kremu.


The last product from the beauty section of Lush is the hair treatment H'Suan Wen Hua”, of which ingredients are really impressive and the effect it has on the hair is even better. As you already know about a year ago I have started to lighten my hair and unfortunately, no matter how slowly I would take that process (personally I use the highlighting option to create less damage) it is something that I can’t avoid. My hair are dry so I have decided to try something new. Homemade hair masks are one thing, but hair treatments or conditioner available at beauty stores are different thing. In case of this product it effect is already touchable while washing your head, the hair are easy to rinse and after all they are also easy to brush. This hair treatment is based on; bay leaf infusion, fresh watercress infusion, fresh free range eggs, fresh organic bananas, fresh organic avocado rosemary oil and cinnamon leaf oil which is the main leader of its smell. I put this mask on for few hours, I rinse it off, wash my head and put a conditioner (any type you are currently using) on for few minutes.

Ostatnim produktem z serii kosmetyków Lush jest maska do włosów H'Suan Wen Hua”, której skład jest naprawdę imponujący a efekt jeszcze bardziej. Jak wiecie od jakiegoś roku poddaję moje włosy serii zabiegów rozjaśniających i niestety, ale choćbym nie wiem jak wolno ten proces przyjęła (osobiście rozjaśniam je pasemkami w celu zmniejszenia zniszczeń) to i tak tego nie uniknę. Włosy są najzwyczajniej w świecie trochę przesuszone dlatego postanowiłam wypróbować czegoś nowego. Maseczki domowej roboty to jedno, a odżywki czy właśnie różnego rodzaju maski sklepowe to drugie. W przypadku tego produktu efekt jest wyczuwalny jeszcze w myciu gdyż włosy łatwiej się spłukują i nie plączą się aż tak jak robiły to w przypadku wcześniejszych prób. Maska jest oparta m.in. na bazie; naparu z liścia laurowego, świeżego naparu z rzeżuchy, świeżych jaj z wolnego wybiegu, organicznych bananów, awokado, olejów z rozmarynu oraz oleju z liści cynamonu, które są głównym prowodyrem całego zapachu. Maskę nakładam na kilka godzin po czym dokładnie myję głowę i nakładam na trzy minuty odżywkę (dowolną).


Another new in is the “Les Beiges” foundation from Chanel. I have already mentioned to you before that I have a shimmering base “Le Blanc de Chanel” which has become my beauty must have in my daily make-up routine. After all the experience with this product, another one from this brand was just a matter of time. My skin has a tendency to naturally get oily during the day, after few hours my make-up starts to shine and even though I usually go for “au naturel” with the shimmering effect, the natural way I shine is not as much effective :). I had a chance to try this particular foundation before of which the sample I have found in the Vogue magazine from what I can remember. I was very intrigued of its matt skin effect, so I have tried it and I was impressed by the final look. After couple of hours of exhausting day and a friend’s birthday party, I got home and to my surprise my make-up was still perfect (and trust me I have not even touched it once during the day). This way I have welcome this product along my other beauty essentials! :)

Kolejną nowością jest podkład do makijażu „Les Beiges” od marki Chanel. Jak już kiedyś wam pisałam, posiadam w swojej kosmetyczce bazę rozświetlającą „Le Blanc de Chanel”, która stała się moim niezastąpionym kosmetykiem w codziennym makijażu. Po doświadczeniach z tym produktem, kolejne produkty tej marki były tylko kwestią czasu. Ponieważ moja cera ma tendencję do naturalnego przetłuszczania się, makijaż po kilku godzinach zaczyna się świecić i pomimo iż maluję się na raczej naturalny styl rozświetlając tym samym poszczególne części twarzy, to naturalne błyszczenie nie jest już tak efektowne :). Miałam okazje przetestować ten właśnie podkład, którego próbkę znalazłam w jednym z wydań magazynu Vogue jeśli dobrze pamiętam. Zaintrygowana jego efektem zmatowionej skóry, wypróbowałam i efekt jaki uzyskałam był zniewalający. Po kilkugodzinnym i wyczerpującym dniu a następnie urodzinach przyjaciółki wróciłam do domu z idealnym makijażem (i wierzcie mi, nie musiałam go poprawiać w między czasie). Tym oto sposobem powitałam go wśród swoich kosmetyków! :)


Hair oils in any form plays a major role, because I know what miracles can happen out of using them. As I have mentioned to you couple of lines earlier, I use a homemade hair masks. My last discover was recommended to me by my friend which is based on the coconut oil and argan oil. Due to that I have bought two of them, the first argan oil and the second macadamia oil. Both of those oils are from PRIMAR and costed my only about £2 each. If you would also like to try the homemade hair mask here is the recipe, but remember that because of the lemon juice it is dedicated to blonde hair. However, if you have dark hair and still would like to try it just do it without the lemon:

Olejki do włosów pod każdą postacią stanowią dla mnie ważną rolę ponieważ wiem jakie cuda potrafią zdziałać. Jak wspominałam wam kilka linijek wyżej, stosuję również maski do włosów domowej roboty. Ostatnim odkryciem poleconym zresztą przez moja przyjaciółkę jest maska na bazie oleju kokosowego i właśnie olejku arganowego. W tym też celu zakupiłam dwa opakowania, pierwsze to olej arganowy a drugi to macadamia oil. Oba te produkty kupiłam w PRIMARKU za dosłownie £2 za sztukę. Jeżeli również chciałybyście przetestować tą maskę domowej roboty to tutaj macie przepis, aczkolwiek pamiętajcie, że ze względu na sok z cytryny jest on przeznaczony do włosów blond dlatego w przypadku ciemniejszych włośów, nie dodawajcie cytryny:


Ingredients:

1/4 avocado
1 spoon of honey
1 spoon of coconut oil
few drops of argan oil
squeeze the juice from half of the lemon
1 egg yolk

How to prepare:

Peel the skin from avocado. Put it to the bowl along with all the ingredients. Blend it all together (the mask should have thick texture). When the mask is ready put it all over your hair and keep it for as long as you want to - I had it for whole night.

Składniki:

1/4 awokado
1 łyżka miodu
1 łyżka oleju kokosowego
pare kropel olejku arganowego
wycisnąć sok z połowy cytryny
1 żółtko

Jak przygotować:

Awokado obieramy ze skórki po czym wrzucamy do miski wraz z pozostałymi składnikami. Należy je dokładnie zblendować (maska powinna mieć dość gęstą konsystencje). Całość nakładamy na włosy i trzymamy wedle uznania – ja miałam ja na głowie całą noc.


Leaving the beauty section, my wardrobe has welcome two other things. The first one is the classics from Reebok which are older than I am :). Their simplicity and timelessness made me feel that I have to buy them. They are extremely comfortable and really practical.

Wychodząc już z tematu kosmetycznego w mojej szafie zagościły jeszcze dwie nowości. Pierwsza z nich to te klasyki od firmy Reebok, które są starsza jeszcze ode mnie :). Ich prostota i ponadczasowość sprawiła, że musiałam je kupić. Są niesamowicie wygodne i naprawdę praktyczne.


As we get to the end the taste of summer – straw hat! I have been looking for the model with a bow, but in the meantime my eyes saw this one which stole my heart and before P. said that I look really good in this hat, I was already standing by the checkout :). I have bought it in TKMaxx. There is nothing more left now than to wait for the holidays!

Na koniec przedsmak lata czyli – słomiany kapelusz! Poszukiwałam modelu z wstążką, ale ponieważ w między czasie ten model ukazał się moim oczom i tym samym skradł moje serce, stałam przy kasie szybciej niż P. zdążył powiedzieć, że naprawdę ładnie w nim wyglądam :) Kapelusz to łup z TKMaxxu. Teraz nie pozostaje mi już nic innego jak tylko wyczekiwać na upragnione wakacje!


What are your ways for beautiful skin, hair and nails? I would love to read about them in the comments. Have a good day :)


A jakie są wasze sposoby na piękną skórę, włosy i paznokcie? Chętnie poczytam o nich w komentarzach. Miłego dnia :)
SHARE:

2 comments

  1. Brdzo lubię czytać o nowościach :) u mnie nowe sznurowane letnie botki i wlasnie są w nowej stylizacji na moim blogu :)

    www.other-than-pink.blogspot.com

    ReplyDelete

© MAKES IT SIMPLE | All rights reserved.
Blogger Template Created by pipdig